#12 Tydzień za mną i tydzień przede mną.
Hej kochani!
Pierwszy tydzień diety to było istne urwanie głowy. Odzwyczaiłam się od jedzenia tak wielu posiłków dziennie, więc początkowo był to dla mnie nie lada problem. Myślę jednak, że podołałam zadaniu i spisałam się całkiem nieźle, bo pani dietetyk była ze mnie zadowolona. Kilo mnie i wciąż 4 do stracenia.
Myślę, że w tym tygodniu włącze jakieś ćwiczenia i zobaczę, jaki da to efekt. Może w duecie zadziała?
Póki co zapowiada mi się pracowity okres, bo od poniedziałku wracam do uczelni i na praktyki, co nieco komplikuje mi życie, ale nie zamierzam się poddawać. Im trudniej będzie tym bardziej ucieszy mnie efekt końcowy. Nadal jestem podekscytowana, choć mój zapał nieco opadł przez ostatnie dni, które były i wciąż są napiętą gonitwą i walką z biurokracją zarówno Polską, jak i zagraniczną. Mam tylko nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze.
Ten tydzień zapowiada się naprawdę smacznie. Mam wrażenie, że pani dietetyk czyta mi w myślach i układa dietę z produktów, które wprost ubóstwiam. Myślę, że cały sukces tej diety i ogólnie porad mojej pani dietetyk leży w tym, że opiera się na "normalnym" jedzeniu i jest otwarta na zmiany. Coś mi nie smakuje? Żaden problem - z miejsca zamienia to na coś, co lubię. Uwielbiam współpracę z takimi ludźmi.
W sumie na ten moment nie mam wam nic więcej do powiedzenia. Trzymajcie za mnie kciuki - jutro mam egzamin poprawkowy i obym go zdała, choć ostatnio w ogóle nie miałam głowy do nauki.
Tak czy inaczej póki co się z wami żegnam i do napisania.
Całuję
Wasza Wiki xx

CONVERSATION