#14 Tydzień trzeci - zaczynamy!
Hej kochani!
To naprawdę niesamowite, jak wiele osób przeczytało mój poprzedni post na temat diety. Wydaje mi się, że ten przedwiosenny okres sprzyja poszukiwaniu rozwiązań na idealną sylwetkę. Chcemy zgubić zbędne kilogramy, zanim lato zapuka nam do drzwi. I słusznie!
Jak nie teraz, to kiedy?
Póki wciąż możemy ukryć nasze niedoskonałości pod obszernym swetrem czy dwa rozmary za dużą koszulą (która swoją drogą wygląda niesamowicie w połączeniu z legginsami, a przy tym ukrywa dodatkowe kilogramy) powinniśmy walczyć i działać. Ja dwa tygodnie ciężkiej walki mam już za sobą i powiem wam, że widzę różnicę. Może nie dotyczy ona mojej sylwetki, choć mój chłopak upiera się, że widać, że schudłam, ale chodzi bardziej o sposób myślenia i samopoczucie.
Nie wiem, czy wy też tak macie, ale np mnie myślenie o jedzeniu zajmuje naprawdę dużo czasu. Kiedyś spędzałam naprawdę długie minuty w sklepie zastanawiając się, co kupić sobie do jedzenia. Marnowałam mnóstwo czasu na wymyślanie dań, które można by szybko przygotować i to najlepiej w dużych ilościach, by na dłużej starczyło. Odkąd jestem na diecie poszłam trochę na łatwiznę. Mój tydzień składa się z dwóch różnych zestawów żywieniowych, które za każdym razem zachwycają mnie swoją różnorodnością. Gdy wiem, co będę jeść przez najbliższe trzy dni mogę spokojnie skupić myśli na innych i ważniejszych sprawach (jak pisanie pracy licencjackiej czy dbanie o związek). Dopóki nie poszłam na dietę nie miałam pojęcia, jak wiele czasu poświęcałam jedzeniu. A teraz? Dwa razy w tygodniu idę na zakupy z listą rzeczy, które są mi niezbędne i nie ma stania godzinami przed półką z jogurtami czy serkami. Nie muszę się martwić, że czegoś kupię za mało albo za dużo. To naprawdę spory komfort psychiczny, a w ostatnim czasie naprawdę zaczęłam go doceniać.
To nie tak, że każdego namawiam na pójście na dietę, bo "to takie super i w ogóle". To indywidualna kwestia każdego z nas. Ale jeśli myślicie poważnie o zrzuceniu paru kilo, to mówie z góry - dietetyk, albo szkoda waszych nerwów i czasu. Wiem po sobie, bo wiele razy próbowałam sama układać sobie diety i nigdy nic z tego nie wychodziło. W diecie przede wszystkim chodzi o zdrowie! Odchudzamy się, by nasz organizm czuł się lepiej, ale pozbawiając go czegoś musimy dać mu coś w zamian i tym właśnie zajmuje się dietetyk. Planuje posiłki tak, by naszemu organizmowi niczego nie brakowało i by mógł zdrowo funkcjonować. I powiem wam, że po dwóch tygodniach regularnego jedzenia naprawdę czuję się lepiej. Mam więcej siły, do wszystkiego podchodzę z uśmiechem. A to przecież tylko jedzenie. Coś tak prymitywnego.
Od kilku dni do swojej diety włączyłam także ćwiczenia, ale uprzedzam nie są to jakieś niesamowite rzeczy. Czytałam ostatnio pewny artykuł, który w skrócie mówił, że w ćwiczeniach chodzi o systematyczność, a nie ilość wykonywanych ćwiczeń i ważne, by mierzyć siły na zamiary. Chodzi o to, by tak dobrać sobie ćwiczenia, aby nie były one dla nas kłopotem. Byśmy chcieli codziennie je wykonywać i znaleźli na nie czas. Ja postanowiłam codziennie wieczorem robić 20 brzuszków - niby nie dużo, ale po raz kolejny - ćwiczenia to przede wszystkim systematyczność. Poza tym staram się dużo spacerować - gdy tylko mogę, to rezygnuję z jazdy autobusem. Zresztą teraz powietrze jest takie rześkie, że aż żal z niego nie korzystać. Więc moje ćwiczenia to żadna rewelacja, do Chodakowskiej mi daleko, ale zobaczymy, jakie rezultaty to przyniesie.
Zachęcam was do obserwowania mnie na snapchacie - dodaję tam mnóstwo postów o swojej diecie, jedzeniu, kosmetykach, które mnie zachwyciły czy nowościach, które będę testować. A także dużo innych bzdur. Więc zapraszam moja nazwa to - paperxlife (oryginalnie prawda?)
Wow wyszedł z tego naprawdę długi post. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Piszcie, co myślicie o diecie i czy już jakiejść próbowaliście. No i jak się wtedy czuliście, bo to najważniejsze.
Czekam niecierpliwie.
Całuję
Wasza Wiki xx

CONVERSATION